Rodzaj obiektu:
Szukaj po nazwie:
Cena do:

W Polsce


Kto nie ma ochoty ani na wysokogórskie eskapady, ani na jazdę samochodem, może wybrać się na krótkie spacery wzdłuż rzeki Białki, Wierchem Brzegowskim, na którego zboczu od południowo - wschodniej strony usytuowana jest miejscowość Brzegi, drogą z Gronia - Kobylarzówki w kierunku Kotelnicy, na Niski Wierch, ulicą Sportową do potoku Poroniec. Może też powędrować nieco dalej do wsi polskiego Spiszu leżącego tuż za rzeką Białką.

Najbliżej jest do Jurgowa, gdzie mieści się zabytkowa Zagroda Sołtysów wybudowana w 1861 r. Składa się na nią budynek mieszkalny i zabudowania gospodarcze wzniesione z drewna świerkowego. Pieczę nad zagrodą sprawuje Muzeum Tatrzańskie, które urządziło w niej wystawę etnograficzną, na jakiej można obejrzeć rozmaite przedmioty codziennego użytku, takie jak meble, naczynia, narzędzia gospodarskie, świątki czy stroje. W Jurgowie uwagę włóczykijów przyciąga także drewniany kościół św. Sebastiana wzniesiony ok. 1675 r. Sakramentalne „tak” powiedzieli w nim sobie rodzice filozofa, ks. Józefa Tischnera, w dzieciństwie będącego częstym gościem Jurgowa. Sporą ciekawostką we wsi jest grupa drewnianych, krytych gontem pasterskich szałasów, usytuowana na polanie Podokólne, tuż nad Białką, nieopodal granicy ze Słowacją. Szałasów używano do początku lat 90, obecnie rzadko kiedy mieszkańcy Jurgowa składują w nich siano.

Na północ od Jurgowa leży wieś Czarna Góra, atrakcyjna głównie z uwagi na znajdującą się w niej zagrodę Korkoszów, której początki sięgają połowy XIX w. W przeciwieństwie do zagrody Sołtysów w Jurgowie, stanowi ona przykład bogatego gospodarstwa spiskiego. Opiekę nad nią także sprawuje Muzeum Tatrzańskie. Niektórzy znają Czarną Górę przede wszystkim z tego, że zamieszkuje ją spora grupa Cyganów, jakich przodkowie przybyli tu w XVIII w. z Węgier. Tutejsi Cyganie mogą poszczycić się wspaniałym zespołem muzycznym Kałe Bała (Czarne Włosy) założonym przez ich krajankę Teresę Mirgę uważaną czasem za kontynuatorkę słynnej poetki cygańskiej Papuszy (Bronisławy Wajs).

Leżące na wschód od Jurgowa Łapszanka i Rzepiska wydają się godne polecenia zwłaszcza tym, których ciekawości nie nasyciły „opowieści niesamowite”, dotyczące Bukowiny Tatrzańskiej. Na przełęczy nad Łapszanką, za ostatnimi zabudowaniami osiedla Wyżni Koniec, znajduje się kapliczka z 1928 r. z obrazem ukazującym Matkę Boską Częstochowską. Kapliczka ma dzwon, w którego bicie, wedle starodawnego zwyczaju, miało odstraszać płanetniki a także informować ludzi o nadciągającej nawałnicy. No i zdarzyło się, że 17 lipca 1967 r. poszedł do kapliczki młody łapszański gospodarz Franciszek Kapołka, by dzwonieniem ogłosić, że burza nadchodzi. Tamtego dnia „płanetniki” nie miały litości i piorun uderzył wprost w Kapołkę. Tragiczną śmierć gospodarza upamiętnia stojący przy kapliczce krzyż. Kto wie czy tamtego feralnego dnia nie majstrowały przy chmurach i inne duchy, których żyło niegdyś w Łapszance nadzwyczaj dużo. W końcu to tutaj z ich udziałem odprawiano rozmaite gusła i czary. Jak ktoś w okolicy chorował i chciał się czarami leczyć, nie gdzie indziej po pomoc spieszył, jak do znanej z dobrych magów Łapszanki, ale też pobliskich Rzepisk. Krążą wici, że ciągle można tam „odcynić urok” albo „polecyć gada”. Diabli wiedzą.





  • brak komentarzy
dodaj komentarz



Przyjaciele serwisu: